niedziela, 26 kwietnia, 2026

Top 5 tygodnia

Powiązane artykuły

Historia i CywilizacjeHistoria PolskiWieluń, 1 września 1939 – miasto, które śpi, gdy spada pierwsza bomba
Artykuł

Wieluń, 1 września 1939 – miasto, które śpi, gdy spada pierwsza bomba

Była czwarta czterdzieści rano albo piąta czterdzieści – historycy toczą spór o tę godzinę do dziś, a rozbieżność wynika z odmiennych systemów czasu letniego stosowanych wówczas w Polsce i w Niemczech. Bez względu na to, która wersja jest bliższa prawdy, pewne jest jedno: kiedy bombowce nurkujące Junkers Ju 87 z I dywizjonu 76. pułku zatoczyły pierwsze kręgi nad Wieluniem, miasto spało. Żadnych wojsk, żadnej artylerii przeciwlotniczej, żadnej obrony. Spokojne 15-tysięczne miasteczko, oddalone o 20 kilometrów od granicy z Niemcami, bez najmniejszego znaczenia militarnego.

Bomby nie poczekały na przebudzenie mieszkańców.

Miasto otwarte

Wieluń w 1939 roku był powiatowym centrum województwa łódzkiego. Nie posiadał zakładów przemysłowych o znaczeniu strategicznym. Nie przebiegały przez niego kluczowe szlaki komunikacyjne. Nie stacjonowało w nim wojsko – choć w dokumentach Armii „Łódź” pojawia się wzmianka o sztabie 28. Dywizji Piechoty, to zarówno polskie, jak i późniejsze zagraniczne badania potwierdzają, że 1 września w mieście nie było regularnych oddziałów. Niemcy dysponowali co najwyżej nieaktualnymi danymi wywiadowczymi, które przez część historyków traktowane są jedynie jako pretekst, a nie rzeczywiste uzasadnienie ataku.

Prawdopodobna hipoteza, którą stawia m.in. dr Mateusz Piątkowski z Uniwersytetu Łódzkiego, jest okrutna w swojej logice: Wieluń mógł zostać wybrany właśnie dlatego, że był bezbronny. Bombowce nurkujące Junkers Ju 87 – słynne „sztukasy” – stanowiły wówczas nowy rodzaj broni, który wymagał przetestowania w warunkach bojowych. Wieluń, całkowicie pozbawiony obrony przeciwlotniczej, był doskonałym poligonem. Lotnicy z I dywizjonu mogli nadlecieć, nurkować, zrzucić bomby i wrócić do bazy bez najmniejszego ryzyka zestrzelenia. Kilku z nich miało już za sobą Guernikę z 1937 roku i służbę w Legionie Condor – doskonale wiedzieli, co robią.

Dowódcą jednostki odpowiedzialnej za pierwsze uderzenie był kapitan Walter Siegel. Jego przełożonym – generał Wolfram von Richthofen, ten sam człowiek, który kilka lat wcześniej zatwierdzał plany ataku na baskijskie miasto. Von Richthofen przeżył wojnę, a Siegel zginął w 1944 roku. Żaden z nich nie stanął przed sądem za zbrodnię w Wieluniu.

Trzy fale, dziesięć godzin

Bombardowanie nie było jednorazowym atakiem. Terror trwał od wczesnego rana do godziny 14:00 i obejmował co najmniej trzy główne fale nalotów. Cel za każdym razem był ten sam: centrum miasta, rynek oraz dzielnice mieszkalne. W drugiej fali bomby trafiły w szpital powiatowy – wyraźnie oznakowany czerwonym krzyżem i doskonale widoczny z powietrza. Zginęło co najmniej 26 pacjentów, dwie siostry zakonne i cztery pielęgniarki. Nalot na szpital stanowił szczególnie jaskrawe złamanie konwencji haskiej z 1907 roku, kategorycznie zakazującej atakowania obiektów sanitarnych.

Przeczytaj też:  Czy nasze wspomnienia to prawda? Zagadka pamięci, która przepisuje samą siebie

W wyniku kilkugodzinnego bombardowania centrum miasta zostało zniszczone w 75 procentach. Na Starym Rynku ocalał jedynie gmach Kolegium Pijarów. Szacunki dotyczące ofiar są rozbieżne i przez dekady budziły historyczne kontrowersje. IPN w 2004 roku podał liczbę 127 potwierdzonych ofiar bezpośrednio w mieście, zaznaczając jednocześnie, że ostateczny bilans mógł być wyższy – część ciał pogrzebano bowiem w masowych grobach bez żadnej ewidencji, a tysiące mieszkańców uciekło z płonącego miasta jeszcze w trakcie nalotów. Liczba ponad 1200 zabitych, która przez lata pojawiała się w oficjalnych komunikatach, dotyczy prawdopodobnie terytorium całego powiatu wieluńskiego, a nie tylko samego miasta.

Zapomnienie przez dekady

To, co działo się z pamięcią o Wieluniu w pierwszych powojennych dekadach, jest równie wstrząsające jak samo bombardowanie. Tragedia została po prostu zapomniana. Niemcy, którzy zajęli zrujnowane miasto już 2 września, nie byli zainteresowani upowszechnianiem informacji o własnej zbrodni. Skala zniszczeń nie dotarła również w czasie kampanii wrześniowej do władz polskich, rozpaczliwie skupionych na walce frontowej. Po wojnie Wieluń przez lata pozostawał w cieniu Westerplatte i Warszawy – symboli, które znacznie lepiej pasowały do narodowej narracji o zbrojnym oporze.

Pierwsza tablica upamiętniająca ofiary bombardowania pojawiła się w Wieluniu dopiero w 1959 roku – równe dwie dekady po wydarzeniu. Szersze zainteresowanie tematem przyniosły dopiero badania prof. Tadeusza Olejnika, wieloletniego dyrektora Muzeum Ziemi Wieluńskiej, który przez lata metodycznie gromadził dokumenty, relacje świadków i archiwalia, zarówno polskie, jak i niemieckie. To głównie jego determinacji zawdzięczamy fakt, że tragedia Wielunia w ogóle zaistniała w ogólnopolskiej świadomości.

Przełomem był rok 1989. W zachodnioniemieckich mediach ukazał się wówczas film dokumentalny autorstwa dziennikarza Joachima Trenknera, który dotarł do żyjących świadków i odtajnionych dokumentów. Dziesięć lat później jego głośny tekst „Wieluń, czwarta czterdzieści” został opublikowany na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Przy okazji 60. rocznicy wybuchu wojny w 1999 roku miasto zaczęło wreszcie pojawiać się w głównych wydaniach mediów, a debata historyków o tym, czy to właśnie tutaj zaczęła się II wojna światowa, nabrała należnego jej tempa.

Polska Guernica i spór o pierwszeństwo

Porównanie z Guerniką – baskijskim miastem zbombardowanym przez Legion Condor i włoskie lotnictwo w 1937 roku – stanowi w literaturze historycznej stały punkt odniesienia. Obie miejscowości były cywilnymi celami pozbawionymi znaczenia militarnego. Obie zostały zaatakowane z powietrza bez najmniejszego ostrzeżenia. W obydwu przypadkach część lotników uczestniczących w rzezi to dosłownie ci sami ludzie. Guernica stała się nieśmiertelnym symbolem dzięki słynnemu obrazowi Picassa i szerokiemu odbiciu w ówczesnej prasie. Wieluń przez dekady nie miał swojego Picassa ani zagranicznych korespondentów wojennych – stąd tak odmienne i wyboiste drogi do historycznej pamięci.

Przeczytaj też:  Déjà vu: Dlaczego czujesz, że „to już było”? (wersja lekka)

Spór o to, czy Wieluń został zbombardowany chronologicznie „przed Westerplatte”, wciąż trwa wśród badaczy i prawdopodobnie nigdy nie zostanie ostatecznie rozstrzygnięty ze względu na rozbieżności w dokumentacjach. Nie ma to jednak żadnego znaczenia dla oceny moralnej i prawnej tego zdarzenia. Profesor Witold Kulesza z IPN jednoznacznie określił bombardowanie Wielunia jako pierwszą niemiecką zbrodnię wojenną II wojny światowej, niezależnie od aptekarskiej kolejności minut.

Co roku w Wieluniu odbywają się oficjalne uroczystości upamiętniające 1 września. Centrum pamięci o tamtych wydarzeniach pozostaje Muzeum Ziemi Wieluńskiej, a wojenny kontekst historyczny wpisał się głęboko w tożsamość miasta i powiatu. Bieżące życie regionu – wydarzenia, inwestycje, sport i kulturę – śledzi dziś m.in. lokalny portal INFO Wieluń, który kontynuuje tradycję dokumentowania tego, co dzieje się w mieście o tak trudnej, nieoczywistej historii.

Wieluń dziś – co zostało z tamtego centrum

Śródmieście Wielunia zostało po wojnie odbudowane, jednak jego charakter przestrzenny różni się od tego z 1939 roku. Stary Rynek, przy którym ocalało wyłącznie XVII-wieczne Kolegium Pijarów, jest dziś miejscem spacerów i wydarzeń plenerowych. W mieście zachowały się fragmenty dawnych murów obronnych, kolegiata pod wezwaniem Bożego Ciała oraz kilka innych zabytkowych obiektów, które przetrwały wojenną pożogę lub zostały zrekonstruowane.

Muzeum Ziemi Wieluńskiej gromadzi bogate ekspozycje poświęcone zarówno prehistorii regionu, jak i bezpośrednio wydarzeniom z 1939 roku. Stanowi ono jeden z najważniejszych punktów na edukacyjnej i historycznej mapie województwa łódzkiego.

W 2019 roku, w okrągłą 80. rocznicę bombardowania, w sąsiedztwie centrum odsłonięto nowy pomnik upamiętniający ofiary. Uroczystości z udziałem najwyższych władz państwowych i zagranicznych dyplomatów były jedną z największych tego rodzaju ceremonii w historii miasta. Wieluń – przez całe dekady zapomniany – jest dziś miejscem, które coraz wyraźniej i głośniej upomina się o swoje należne miejsce w polskiej i europejskiej pamięci historycznej.


FAQ

Czy bombardowanie Wielunia było naprawdę pierwszym aktem II wojny światowej?

Historycy nie są w tej kwestii jednomyślni. Spór dotyczy głównie dokładnej godziny – wersja 4:40 (5 minut przed ostrzałem Westerplatte) zderza się z godziną 5:40 (wynikającą z dokumentów niemieckich). Niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia chronologicznego, Wieluń jest powszechnie uznawany za symbol pierwszej, celowej zbrodni wojennej dokonanej przez nazistowskie Niemcy na ludności cywilnej.

Przeczytaj też:  Co sprawiło, że IKEA podbiła świat?
Ile osób zginęło podczas nalotów na Wieluń?

Liczby te wciąż pozostają sporne. IPN potwierdził 127 ofiar bezpośrednio w obrębie miasta, z wyraźnym zastrzeżeniem, że pełna liczba mogła być zauważalnie większa. Często przywoływana w mediach liczba ponad 1200 ofiar odnosi się najprawdopodobniej do strat poniesionych w całym powiecie wieluńskim, a nie tylko w samym mieście.

Czy sprawcy bombardowania ponieśli odpowiedzialność karną?

Nie. Kapitan Walter Siegel zginął w 1944 roku, a major von Dalwigk zu Lichtenfels w 1940 roku. Generał Wolfram von Richthofen zmarł w lipcu 1945 roku, unikając trybunału. Z kolei major Oskar Dinort, który w niemieckiej prasie chwalił się zrzuceniem ostatniej bomby, żył po wojnie całkowicie spokojnie na terenie RFN.

Gdzie w dzisiejszym Wieluniu można zobaczyć ślady upamiętniające tamte wydarzenia?

Przede wszystkim w Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Warto odwiedzić również tablicę pamiątkową w miejscu dawnego szpitala (pierwszą, ufundowaną w 1959 roku), pomnik przy centrum miasta odsłonięty w 2019 roku oraz Stary Rynek z ocalałym, historycznym Kolegium Pijarów.

Dlaczego historia bombardowania Wielunia była tak długo przemilczana?

Zaraz po wrześniu 1939 roku Niemcy nie byli zainteresowani upowszechnianiem tej wiedzy, a rzetelne informacje nie dotarły na czas do walczących władz polskich. Po zakończeniu wojny Wieluń pozostawał w narracyjnym cieniu Westerplatte i bohaterskiej obrony Warszawy. Prawdziwe wydobycie tego tematu do debaty publicznej to zasługa wnikliwych badań prof. Tadeusza Olejnika oraz publikacji dziennikarza Joachima Trenknera na przełomie lat 80. i 90.

Czym jest Muzeum Ziemi Wieluńskiej?

To kluczowa instytucja kultury w Wieluniu, gromadząca cenne ekspozycje poświęcone historii całego regionu, w tym bogatą dokumentację i artefakty dotyczące tragicznego bombardowania z 1939 roku. Jest to jeden z najważniejszych punktów historycznych w powiecie wieluńskim.

Źródła
  1. Dzieje.pl – Atak na Wieluń rozpoczął II wojnę światowądzieje.pl
  2. IPN – Wieluń był pierwszy. Bombardowania lotnicze miast regionu łódzkiego we wrześniu 1939 r.ipn.gov.pl
  3. Wikipedia – Bombardowanie Wieluniapl.wikipedia.org
  4. Wprost Historia – Bombardowanie Wielunia jest symbolem niezwykłego bestialstwa Niemiechistoria.wprost.pl
  5. Polskie Radio 24 – Bombardowanie Wielunia. Pierwsza zbrodnia wojenna Niemcówpolskieradio24.pl
Szymon Karwiński
Szymon Karwiński
Zajmuje się historią z potrzeby zrozumienia teraźniejszości. Pisze o przeszłości tak, by chciało się ją czytać. Pasjonat historii Polski i Europy. Chętnie przybliża wydarzenia, postacie i zjawiska, które ukształtowały naszą tożsamość. Łączy rzetelność źródeł z przystępnym językiem. Na Racjonalia.pl popularyzuje głównie wiedzę o przeszłości w oparciu o aktualne ustalenia badawcze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze artykuły